Pojechałem rowerem po pralkę

Społecznośći
jak przewieźć pralkę rowerem?Bez wątpienia mamy wakacje, no może nie wszyscy to jeszcze czują, jednak jest ciepło, czasem gorąco, w każdym razie cieplej niż zimą. Zielono, nie ma śniegu, lodu i innych rowerowych utrudniaczy życia. Idealna pora by korzystać z roweru ile wlezie, jeździć po zakupy, na spotkanie ze znajomymi lub odebrać internetowe zakupy na poczcie.
Nie będę wspominał, że rower w takich zastosowaniach stał się modnym, że robienie zakupów jadąc rowerem pozwala uniknąć korków. Po prostu opowiem jak to u mnie było.
Jakiś czas temu popsuła się mi pralka, wiekowe już urządzenie, teraz już tak długowiecznych się nie produkuje praktycznie. Trzeba było kupić nową – przez internet? Można, ale warto by zbadać urządzenie namacalnie i wybrać takie które nie tylko dobrze wygląda na zdjęciach, ale też jest solidne, co można poczuć w rękach. Wydostałem wiec swoją szosówkę, sprawdziłem czy powietrza w oponach jest tyle ile być powinno.
Cel był prosty – objechać kilka sklepów ze sprzętem agd i kupić solidną pralkę. Najkorzystniej, najtaniej a jednocześnie, bez marnowania czasu. W sumie odwiedziłem 5 dużych sklepów, wybrałem pralkę, zapłaciłem, umówiłem się by następnego dnia przywieźli mi do domu o ustalonej godzinie i zabrali starą do utylizacji.
Poszło mi naprawdę szybko, wsiadłem, dojechałem do sklepu, odpiąłem u-locka z paska, przypiąłem rower do słupa, przeszedłem się po sklepie, zanotowałem, wróciłem po rower i w dalszą drogę. Poruszałem się ulicami z dala od dróg rowerowych, dzięki czemu mogłem poruszać się szybko, mimo dużego ruchu samochodów, które poruszały się znacznie wolniej ze względu na ich ilość i przestrzeń jaką zajmowały na jezdni, utrudniając poruszanie się kolejnym.
Mogłem wybrać inny środek transportu, choćby holendra, ale zależało mi na czasie – szosówką mogłem naprawdę szybko objechać całe miasto i kupić wymarzoną pralkę. Dodatkowo liczyłem się z tym, że będę jechać szosą omijając karkołomne drogi rowerowe. Czy to bezpieczne? Owszem, na ulicach był duży ruch, tak duży że chwilowa prędkość aut wynosiła w porywach 40 km/h a średnia mogła wynosić może z 18km/h. Oczywiście ta średnia jest miarą, która nas interesuje bo określa czas jaki potrzebny jest na dojazd od sklepu do sklepu w poszukiwaniu pralki.
Jaką ja miałem średnią prędkość, szczerze mówiąc nie wiem. Moja uwaga była skupiona na ostrożnym wyprzedzaniu wolno przepychających się samochodów oraz na robieniu im miejsca, by w porywie zielonego światła mogły nabrać prędkości choć na kilka sekund.
Następnego dnia, przyjechała ciężarówka z nowiutką, owiniętą w folię pralką, która mi dobrze służy. Oby jak najdłużej.
Na koniec jeszcze chciałbym Was powitać. Witajcie na moim blogu :) gdyż właśnie przeczytaliście pierwszy wpis. (Nie mogłem się powstrzymać by tak tylko pisać bez powitania 😉 )