Droga rowerowa POD Trasą Uniwersytecką

Droga rowerowa POD Trasą Uniwersytecką

Już w latach, gdy PZPR rządziła krajem, a górny taras Bydgoszczy spowijany był jeszcze łąkami i budowano ul. Wojska Polskiego, stworzono znacznych rozmiarów skrzyżowanie. Już wtedy jak słusznie zauważył użytkownik Skyscrapercity, planowano zapewne połączyć je z drogą krajową 5 i dobudować most przez rzekę Brdę. Plan ten nie został zrealizowany, aż do dnia dzisiejszego, gdy oto powstała Trasa Uniwersytecka. Trasa łączyć ma ul.Ogińskiego z ul.Wojska Polskiego a w po przedłużeniu z Alejami Jana Pawła II, połączenie ma jednak być dostępne wyłącznie dla samochodów.

A chodnik?

Nie przewidziano chodnika tym ważnym moście, podobnie jak zapomniano o drodze dla rowerów.
Stworzono natomiast sławną już w całej Polsce, krętą ścieżkę rowerową, której kształt „złotousty” rzecznik Bydgoskiego Zarządu Dróg, Krzysztof Kosiedlowski uzasadnił w rozmowie z Gazetą Pomorską: „Wyszliśmy z założenia, że nie zawsze układ drogi rekreacyjnej musi być prosty. Może być urozmaicony, ciekawy”.
Ostatecznie wywijasy, za sprawą szumu jaki zgotowały media zostały wyprostowane. Nie warto się jednak rozwodzić nad nimi, gdyż one są praktycznie zbędne, podobnie jak kładka widokowa z jednej prostej przyczyny – nie pozwalają one przedostać się przez rzekę – a to podstawowa funkcja mostu, nawet wynika z jego definicji.
Kładka została zbudowana wyłącznie po to by zafascynowana ludność ekscytowała się milionami samochodów pędzących przez rzekę, podczas gdy sami są tej możliwości pozbawieni… o ile nie wsiądą w samochód. Opcjonalnie, mogą także zapłacić myto w formie biletu komunikacji miejskiej, by przedostać się na drugi brzeg autobusem. Krążą plotki, że władze Bydgoszczy chcą pieszym zafundować bilet na drugą stronę zamiast chodnika, co dało by możliwość przedostania się na drugi brzeg regularnie raz na 30-40 minut autobusem.

Kładka widokowa nad Trasą Uniwersytecką

Kładka widokowa nad Trasą Uniwersytecką

Rowerem na drugą stronę?

Nie znający przebiegu trasy użytkownik roweru, widząc drogę rowerową poprowadzoną przy wjeździe na most będzie święcie przekonany, że przedostanie się nią na drugą stronę rzeki – nic bardziej mylnego, dotrze nią po pokonaniu wyprostowanych niedawno zawijasów, które doprowadzą zaskoczonego człowieka do skraju ul.Toruńskiej, przez którą będzie musiał się przedostać do ul.Żupy… by dotrzeć do wjazdu na drogę pieszo-rowerową biegnącą, nie! nie przez rzekę, tylko wzdłuż. Jadąc tą drogą kilkaset metrów, omijając pieszych, błoto, dziury, ławki, dotrze do mostu, którym po wniesieniu roweru stromymi schodami, przedostać się będzie w stanie na upragniony drugi brzeg. Chcąc zatem dojechać do ul.Ogińskiego będzie zapewne unikając sporego ruchu na Jagiellońskiej poruszał się tuż nad Brdą docierając na wysokości dworca autobusowego do krańca nowego mostu i naszej Trasy Uniwersyteckiej. Uff…
Całość wyprawy będzie oczywiście, co widać na obrazku wielokrotnie dłuższa od prostego przejazdu mostem Uniwersyteckim, po którym jazda rowerem jest zakazana. Tak, niestety – oznakowanie trasy nie pozostawia złudzeń. Stoi już wielki czerwony zakaz jazdy rowerem.

Pieszo lub rowerem na drugą stronę - autor: komix

Pieszo lub rowerem na drugą stronę – autor: komix, mapa: OpenStreetMap

Co na to władze?

Władze miasta uzasadniają absurdalną decyzję o braku chodnika i ścieżki rowerowej tym, że projekt Trasy Uniwersyteckiej był finansowany z unijnej kasy i nie dało się go już zmienić. Zastanawiające jest jednak, że w okresie gdy projekt powstawał a władzę miasta sprawował poprzedni prezydent i jeszcze można było dokonywać zmian, postulatów stowarzyszenia Bydgoszcz Rowerowa, która monitowała w tej sprawie nikt nie chciał słuchać i zamiast chodnika postanowiono wydać pieniądze na kładkę i wywiniętą ścieżkę Wojska Polskiego – Toruńska.

Co można zrobić?

Nie wiadomo czy władze miasta pozwolą zdjąć zakaz, posiłkując się argumentami o bezpieczeństwie rowerzystów wśród TIRów pędzących przez nowiuteńki most. Słusznie, jednak myśl, że ze Wzgórza Wolności przez nowy most do „Focusa” rowerem się nie dojedzie, gwarantować będzie powszechne przejazdy zbuntowanych tym faktem rowerzystów zwanych także mieszkańcami Bydgoszczy (bo iluż bydgoszczan ma rower?).

Użytkownik Bydgoskiego Forum RowerowegoKomix, wskazuje nam aż dwa rozwiązania:

  • doraźne dopuszczenie ruchu rowerów na jezdniach, ale przy ograniczeniu predkości do 50km/h
  • docelowo – budowa kładki dla ruchu rowerowego i pieszego, podobnie jak to się robi w Słowacji.
Słowacki most pieszo-rowerowy

Tak ro się robi w Słowacji – most pieszo-rowerowy fot. bratislava.sme.sk

Możliwości zatem są, miejmy nadzieję, że bydgoskim organizacjom społecznym starczy sił, by przekonać władze jak istotne jest rozwiązanie tego problemu i nie dadzą się zwieść przedwyborczym obietnicom.

Wielkie otwarcie

Dodatkowego tragikomizmu całej sytuacji dodają także przesunięcie otwarcia trasy by nie pokryła się ona z datą otwarcia nowego mostu w Toruniu (i to z chodnikiem! natomiast bez pięknej, czerwonej kładki widokowej). O dyskusjach dotyczących nazwy mostu, nawet nie warto wspominać, gdyż niewątpliwie hańbą dla patrona było by sybolizowanie się z tym mostem, który zbudowano NIE dla ludzi tylko dla samochodów, w związku z przyjętą nazwą wstyd zatem spadnie na bydgoski Uniwersytet.

Czekamy zatem niecierpliwie na otwarcie do 12 grudnia. By wiwatować tryiumf motoryzacji ponad potrzebami ludzi.

Mimo wszystko z nadzeją na zmiany.

Plan przedłużenia Trasy Uniwersyteckiej

Plan przedłużenia Trasy Uniwersyteckiej do ul.Glinki (OpenStreetMap)